poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Wzgórze niezapominajek - Anna Bichalska

Z twórczością Anny Bichalskiej już kiedyś się spotkałam, niestety było to spotkanie nieudane. Jednak ja nigdy nie przekreślam autora po jednej przeczytanej książce i gdy w propozycjach recenzyjnych dostrzegłam jej powieść, to postanowiłam, że nadszedł czas, by znów dać jej szansę, tym bardziej że „Wzgórze niezapominajek” to książka całkiem inna niż „Czarci most”. Jak było tym razem? Czy najnowsza powieść autorki mnie usatysfakcjonowała? Zapraszam na recenzji.

Lena miała już zaplanowane życie, miał być wspaniały ślub i cudowne życie z ukochanym. Jednak narzeczony okazał się świnią i plany Leny legły w gruzach. Na pocieszenie został jej słodki psiak, któremu uratowała życie. Kobieta, by nabrać dystansu do całej sytuacji, postanowiła wyjechać do ukochanej babci i tam spróbować wyleczyć nie całkiem złamane serce. Jednak i tam nie zaznała spokoju, gdyż jej przyjaciółka Julia, która zmarła przed rokiem zostawiła jej tajemniczy list i kilka wskazówek, które miały doprowadzić Lenę, do odkrycia tajemnic, które dotyczą bezpośrednio jej, Julii i jeszcze kilku bliskich jej osób. Czy Lena odważy się podążyć za wskazówkami? Czy będzie chciała poznać prawdę, nie tylko o sobie? Tego już musicie dowiedzieć się sami.

„Anna Bichalska urodziła się w 1983 roku na Podlasiu. Obecnie mieszka w Ełku. Kocha zwierzęta i gitarowe brzmienia. Od dziecka uwielbia czytać książki, szczególnie klasykę baśni i grozy. Zadebiutowała powieścią „Czarci most”.

Cieszę się, że skusiłam się na najnowszą powieść Anny Bichalskiej, autorka zaskoczyła mnie tą historią i choć wiem, że nie powinnam tej książki porównywać z jej debiutem, to jednak to zrobię. Wiem, że to dwa całkiem inne gatunki literackie, ale „Czarci most” miał wiele mankamentów, bo choć lubię fantastykę, nawet bardzo ją lubię, to ta książka w ogóle do mnie nie trafiła. We „Wzgórzu niezapominajek” autorka pokazała, na co ją stać. Jej styl niesamowicie ewoluował i widać to na każdym kroku. Dialogi są idealne, a opisy nie nużą, tylko zaciekawiają. Naprawdę sztuką jest napisać opisy, przy których nie będę się nudziła, a Annie Bichalskiej się to udało. Już tylko za to mogę jej pogratulować. Poza tym historia Leny i bliskich jej osób jest bardzo wciągająca, mnie zajęło tylko kilka godzin przeczytanie tej książki i z chęcią przeczytałabym więcej.

Głównym wątkiem powieści są tajemnice rodzinne sprzed lat, ale pojawia się także wątek miłosny, który jest idealnym dopełnieniem całej historii. Uwielbiam powieści obyczajowe, w którym właśnie przewija się wątek miłosny, więc mogę rzec, że autorka „zrobiła mi dobrze”. W książce pojawiają się także wątki kryminalne i zapewniam Wam, że są one bardzo ciekawe. To jedna z takich książek, której zakończenie potrafi zadziwić, więc tym bardziej warto ją przeczytać.

Głównym atutem tej powieści są bohaterowie, którzy są autentyczni i prawdziwi, czasami aż do bólu. Nie są oni nawet trochę wyidealizowani, każdy z nich ma swoje zalety i wady. Główną bohaterką jest oczywiście Lena, ale każda z postaci ma ogromny wkład w tę historię, więc nie będę nikogo Wam opisywać. Zapewniam Was za to, że prawie do każdej z postaci poczujecie sympatię, bo to osoby takie jak my i łatwo się z nimi utożsamić.

Autorka w swojej książce porusza temat trudny i bolesny, mowa tutaj o śmierci. Ukazuje także, jak każdy na swój spokój mierzy się z bólem po stracie i uświadamia czytelnikowi, jak w takich momentach ważna jest rodzina i najbliżsi.

Jest to naprawdę piękna książka i ja Wam ją serdecznie polecam. Tajemnice, zagadki i miłość to esencje tej powieści.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska.


Alicja Masłowska - Burnos - Osobliwość ciszy

Dzisiejsza recenzja będzie recenzją książki autorki, którą już znacie. Dla nowszych czytelników przedstawię ją od razu na wstępie. Dzisiaj porozmawiamy sobie o najnowszej powieści Alicji Masłowskiej - Burnos, która jest ostatnią już częścią Trylogii Ciszy, na którą czekałam kilka długich miesięcy. Czy powieść mi się spodobała tak jak poprzednie? Czy mogę ją uznać za dobre zwieńczenie historii? Tego dowiecie się zaraz. Zapraszam zatem na recenzję "Osobliwośi ciszy".
"„Osobliwość ciszy” jest ostatnią częścią z entuzjazmem przyjętej przez czytelników „Trylogii ciszy”. Autorce po raz kolejny udało się zaskoczyć w taki sposób, aby do ostatnich kart nie ujawnić jak finalnie potoczą się losy głównych bohaterów. W tej odsłonie Masłowska-Burnos dzieli czas fabularny na dwie części, na przeszłość i teraźniejszość, co zdecydowanie buduje napięcie, a fabuła wciąż zachowuje swój logiczny przebieg i spójność narracji, dzięki czemu Czytelnik wciąż nie gubi się w ciekawie zaplątanej treści.Początkowo w prologu poznajemy kilkunastoletnią Majkę, która jest po tragedii rodzinnej, co rzutuje na całe jej dorosłe życie skomplikowaną naturę i postępowanie. Następnie mocno rozbudowany zostaje wątek osadzony w Opolu, w latach zanim Karewicz zaczęła pracę dla „Medicalu”. Poznajemy mechanizm działania układów i korupcji, napędzającej się niczym niezahamowaną pychą i bezkarnością Lenkiewicza i jego kompanów. Wszystkie elementy układanki zaczynają w przerażający sposób do siebie idealnie wręcz pasować, skłaniając tym samym do poważnej refleksji. Parę kochanków czeka niebezpieczeństwo, oraz bardzo trudne doświadczenia…Wątek kryminalno-sensacyjny zdecydowanie w ostatniej części jest najmocniej rozbudowany, a elementy pięknych aczkolwiek czasami trudnych miłosnych opisów idealnie w jego wkomponowane."

Autorka już od pierwszej części książki kupiła mnie swoim stylem i dozowanymi informacjami, oraz aurą tajemniczości. Umiała bardzo sprytnie połączyć thriller psychologiczny z erotykiem i wszystko, było takie "niewymuszone". Tym razem przy czytaniu "Osobliwości ciszy", która jest trzecią już ostatnią częścią, miałam wrażenie, że to wszystko jest wywrócone o 180°, że nie tak to zostawiłam, kończąc drugą część, że to jest coś zupełnie innego, co nie do końca mi podpasowało. Miałam wrażenie, że główny wątek, który był w pierwszej i drugiej części, nagle został odsunięty na dalszy plan i go w ogóle nie ma. Oczywiście na samym początku narracja jest poprowadzona przez inną osobę, ale w ogóle ona mnie nie wciągnęła. Była moim zdaniem przynudzająca. Oczywiście wreszcie się dowiedzieliśmy, od drugiej strony co motywowało "drugą stronę konfliktu", ale nie umiałam kompletnie w to wsiąknąć całą sobą. Do połowy książki, fabuła ciągnęła się mi i ciągnęła. Było to wszystko takie jak już mówiłam "odrealnione". Dopiero tak w połowie, książka nabrała kopyta i było widać to światełko, które widziałam w poprzednich częściach. Trochę szkoda, bo pod koniec wreszcie się to rozpędziło, a tu bum! Skończona książka, przez co zostawiła mnie ona z uczuciem konsternacji  i niedosytu.

Co do bohaterów, są świetnie rozpisani, uwielbiam postać Mai Karewicz, chociaż przy tej ważnej osóbce zrobiła się z niej lekka klucha... Ale to zrozumiałe w jej stanie :) Nie mogę za to odżałować śmierci jednego bohatera, którego darzyłam dużą sympatią i naprawdę ciężko zniosłam ten zabieg, który zastosowała tutaj autorka. Ten rozwój fabuły, będę przebolewać jeszcze przez dłuuugie miesiące i szybko się z tego nie otrząsnę.

Czy polecam trzecią część "Trylogii Ciszy"? Polecam mimo wszystko, wszystkim, którzy przeczytali pozostałe części. Ja niestety bawiłam się na początku dość kiepsko, ale potem było troszkę lepiej, jednak uważam, że książka ma troszkę zepsuty potencjał i nie dorasta poprzedniczkom do pięt.

Dziękuję za przeczytanie Wydawnictwu Psychoskok.

niedziela, 20 sierpnia 2017

Misja Wywiad z Patrycją May

Witajcie, dzisiaj kolejna misja wywiad. Tym razem na nasz celownik trafiła Patrycja May, autorka książki "Pamiętnik ze starej szafy". 

Miło nam też ogłosić, że dzisiejszą misję wygrywa Jagoda Gindera! Gratulujemy i prosimy o kontakt z naszym FP :)





Jagoda Gindera 

1.Pamiętnik to rzecz bardzo osobista, to wręcz intymne zapiski, których nie powinien widzieć nikt oprócz osoby prowadzącej pamiętnik. Jak pani uważa: czy czytanie cudzego pamiętnika jest etyczne? A co z kwestią prywatności, do której każdy ma prawo? Czy są sytuacje, które „upoważniają” rodzica do przeczytania pamiętnika dziecka (np. dziecko ma myśli samobójcze a rodzic chce poznać dlaczego i pomóc dziecku uporać się z problemem ? Czy gdyby Pani miała okazję przeczytać pamiętnik swojego dziecka zrobiłaby to Pani?

Jeśli ktoś ma ochotę pokazać komuś pamiętnik czy go opublikować w takiej lub innej formie, to jest jego sprawa. Natomiast nie ma takiego upoważnienia, by czytać cudzy pamiętnik, listy, smsy i jakąkolwiek korespondencję. Jeśli rodzic musi czytać cichaczem pamiętnik dziecka albo żona myszkować w korespondencji małżonka, to oznacza, że ich wzajemne relacje są mocno zaburzone. Jeśli byłoby to w ramach „ratowania” dziecka, to rodzi się pytanie, gdzie byli rodzice albo jak są postrzegani, jeśli dzieciak woli pisać o tym w pamiętniku, zamiast przyjść i porozmawiać z matką czy ojcem. Każdy, ale to każdy człowiek na ziemi ma prawo do intymności, spraw, które są tylko jego własne i ktoś, kto ingeruje w ten świat, jest w moich oczach skończony. Ani troska, ani obawa, ani zazdrość nie upoważnia do czegoś takiego. Koniec. Kropka.

2.Interesuje mnie tytuł powieści bo przyznam, że jest bardzo interesujący. Skąd pomysł na taki właśnie tytuł? Pojawił się po napisaniu powieści czy jeszcze przed rozpoczęciem pisania wiedziała Pani jak zatytułuje swoją książkę? I dlaczego właśnie szafa a nie jakikolwiek inny mebel – umieszczenie w tytule szafy to przypadek czy starannie przemyślany wybór? :)

Tytuł powstał, gdy już książka została zatwierdzona do druku i tak jakoś podczas jazdy samochodem wpadł mi do głowy.



Bernadeta Rohda 

1.Pamiętnik to amatorska książka pisana prosto z serca, to ksiażka bardzo intymna, osobista o swoich emocjach, odczuciach i wrażeniach dnia codziennego, o tym, o czym nie chcemy zapomnieć. O czym najbardziej lubiła Pani pisać w swoim pamiętniku?

W pisaniu pamiętnika nie byłam najlepsza, bo nie byłam szczera do końca. Zawsze z tyłu głowy miałam, że kiedyś ktoś to przeczyta i nie ma sensu rozczulać się nad trądzikiem i tą francą z ósmej B. Chociaż kompletnie nie wyglądam na taką osobę, ale mam swoje tajemnice i uczucia o których nikt, ale to absolutnie nikt nie wie. Zostawiając ślad na papierze, miałabym poczucie, że zdradzam te sekrety. Są takie sprawy o których nie można pisać nawet w pamiętniku.

2.Czy pamiętnik może być formą terapii dla osoby go piszącej? I jakie według Pani jako Autorki może mieć zalety dla kogoś, kto go tworzy?

Dla mnie to żadna terapia, tylko przyjemność z pisania. Pisałam z chęci pisania, a najlepiej zaczynać od historii prawdziwych, by móc skoncentrować się na formie, a nie treści. Natomiast nie mogę wypowiadać się za innych. Jeśli komuś to pomaga, to świetnie.



Mariola Zofia Laura Marszałek 

1.Kto jest dla Pani autorytetem w życiu prywatnym, a kto w życiu artystycznym/literackim - czyją twórczość ceni sobie Pani wyżej niż innych autorów książek/poezji/obrazów/rzeźb? A może nie ma takich ludzi, w Pani życiu?

Ojciec w życiu prywatnym, w artystycznym nie mam nikogo takiego. Nie dlatego, że jestem taka zadufana w sobie i nikt nie wydaje mi się wystarczająco dobry, ale uważam, że każdy powinien dążyć w tej materii do własnej formy wyrazu, stylu etc.

2.Co Pani czuje czytając recenzje swojej książki- zarówno te pozytywne jak i negatywne - oraz co Pani z nich wynosi dla samej siebie i swojej przyszłej działalności literackiej?

Na razie czytałam dobre recenzje. Poczekam na te gorsze i wtedy będę mogła powiedzieć o odczuciach. Jednak, jak w każdej dziedzinie życia, konstruktywna krytyka uczy, krytyka w ordynarnym stylu bez uzasadnienia – podcina skrzydła.



Joanna Wiewióra 

1.Czy pisała Pani kiedyś swój własny pamiętnik i chwała to przed wszystkimi, żeby nikt się do niego nie dorwał i nie przeczytał Pani najskrytszych sekretów?

Kiedyś pisałam, ktoś nieupoważniony go przeczytał, więc spaliłam zapiski i stwierdziłam, że będę zostawiała na papierze tylko to, co może przeczytać każdy.

2.Czy zmieniłaby Pani coś w swoim życiu, bądź co jest Pani największym marzeniem, które chciałaby Pani aby się spełniło?

Gdybym mogła cofnąć czas być może nie popełniłabym kilku fatalnych w skutkach błędów. Chciałabym, żeby kiedyś pisanie było moim zawodem.



Izunia Raszka

1.Jeśli mogłaby Pani przenieść się do świata przedstawionego w dowolnej powieści, jaką by Pani wybrała i dlaczego? A może żadną?

Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Może w dzieciństwie. Tak, wtedy chciałam się przenieść do świata Pippi Langstrumpf, ale wydaję mi się, że bardziej stało się to pod wpływem filmu.

2.Pani przepis na dobrą książkę?

Hm…To może powiem, jaka książka jest idealna do czytania według mnie. Wartka akcja, narracja nie narzucająca sposobu myślenia o bohaterze, a pokazanie go w różnych sytuacjach, niepokorni bohaterowie i fabuła, która ma ręce i nogi.



Gośka Bujwid 
1.Skąd pomysł na książkę? Znalazła Pani czyjś pamiętnik?

Nie znalazłam, ale postanowiłam opisać kilka ciekawych (moim skromnym zdaniem) przygód w takiej formie. 

2.Czy ukrywała Pani coś przed kimś co było dla Pani ważne? Jeśli tak to z jakiego powodu nie mogła Pani powiedzieć tej osobie o tym?

Oczywiście, że ukrywałam i nadal mam swoje sekrety. Jeśli one są dla mnie ważne, niekoniecznie muszą być dla innych. Powód? Widocznie nie chciałam. Mam prawo mieć tajemnice i pozwalam je mieć innym. Nie wiem, dlaczego niektórzy chcą wiedzieć wszystko o drugim człowieku. Do czego jest im to potrzebne? Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś ma ochotę coś mi opowiedzieć, to może to zrobić, natomiast, jeśli ma chęć zatrzymać to dla siebie, naprawdę nie robię z tego problemu. Podobnej postawy oczekiwałabym także od innych w stosunku do siebie. Jak słyszę „no świnia jesteś, no weź powiedz”, to nóż mi się w kieszeni otwiera, że tak powiem. 


Agnieszka E. Rowka
1.Jakie najbardziej szalone marzenie chciałaby Pani zrealizować? Skok na bungee, wyprawa w kosmos...?

Na bungee skoczyłam raz, za drugi podziękuję. O tak, mam takie marzenie. Dobry, wygodny samochód i podróż autostradą panamerykańską, jakieś dwadzieścia tysięcy kilometrów.

2.Z czego do tej pory jest Pani najbardziej dumna?

Chyba z tego, że udało mi się przetrwać w tym świecie nie podkładając nikomu tak zwanej świni po to, by osiągnąć jakieś korzyści. Jeśli już zachowałam się paskudnie, to pod wpływem emocji. 



Edyta Chmura 
1.Co w pisaniu książek jest najbardziej ekscytujące? Co Pani daje pisanie? 

Pisanie to ćwiczenie umysłu, zabawa, emocje.

2.Czy maj jest Pani ulubionym miesiącem? A może lubi Pani zimę? ;)

Najpiękniejszy miesiąc to maj. Idealna temperatura, drzewa obsypane kwiatami i zielona trawa. Maj mógłby trwać przez cały rok. Może jedynie brakowałoby mi truskawek i czereśni.


Ola Stemplewska
1.Z którym pisarzem najchętniej wybrałaby się Pani na kolację i dlaczego akurat z nim?

Niestety, osoba z którą wybrałabym się na kolację, już nie żyje. Jednak może w zaświatach uda mi się poznać osobiście Joannę Chmielewską.

2.Co Panią najbardziej motywuje?

Wolność. 


Ewelina Eweluśka
1.Powraca Pani do przeszłosci czy zostawia ją za sobą?

To zależy. Jeśli są to momenty piękne albo zabawne, to przypominam je sobie bardzo często. Złe zakopuję pod jabłonką. 

2.Jak odbiera Pani krytykę Pani ksiazek?

Było już podobne pytanie, więc i odpowiedź będzie podobna. Na razie czytałam jedyne dobre. Oczywiście mam świadomość, że to zapewne się zmieni, ale dopóki nie zobaczę, to nie będę snuła hipotez na temat swojego sampoczucie.

Wszystko, co w Tobie kocham - Samantha Young

Uwielbiam książki Samanthy Young i choć cykl Hart's Boardwalk, różni się trochę od poprzednich książek autorki, to ja momentalnie zakochałam się w małym nadmorskim miasteczku Hartwell. Urzekła mnie jego prostota i ludzie, którzy w nim mieszkają. Zapraszam na recenzję drugiego tomu tego cyklu, czyli „Wszystko, co w Tobie kocham”.

„Witamy ponownie w Hartwell, spokojnym, nadmorskim miasteczku, idealnym miejscu, gdzie można uciec od wszystkiego i znaleźć uczucie, na które wcale nie czekałeś...”

Uporządkowany świat Bailey Hartwell zaczyna drżeć w posadach. Jej związek z Tomem przechodzi kryzys, rodzina Devlinów kolejny raz knuje, by przejąć budynki przy promenadzie, a znienawidzony przez nią Vaughn Tremaine budzi w niej uczucia inne niż nienawiść. Kobieta nie wie co o tym myśleć, ale wie, że taki bogaty i wpływowy mężczyzna jak Vaughn nie jest dla niej. Mężczyzna też ma z tym problem, bo zadziorna Bailey podoba mu się już od dawna, jednak boi się ją uwieść, bo jest przekonany, że na pewno by ją skrzywdził. Czy ta dwójka ma szansę na wspólną przyszłość? Przekonajcie się sami.

Samantha Young to autorka poczytnej serii One Dublin Street. Mieszka w Szkocji. Jest niedościgłym wzorem w kreowaniu scen miłosnych. Urzekające pary i wciągające histrie ich związków sprawiają, że czytelniczki kochają jej książki. Jej powieści często goszczą na listach bestsellerów New York Timesa i USA Today.

„Wszystko, co w Tobie kocham” to drugi tom cyklu Hart's Boardwalk, ale głównych bohaterów poznaliśmy już w tomie pierwszym, który opowiadał historię Jessiki i Coopera. Już wtedy można było wyczuć dziwne napięcie, które pojawiało się, gdy ta dwójka się spotykała i przyznam szczerze, że bardzo czekałam na tę część, bo wiedziałam, że będzie ona właśnie o Bailey i Vaughnie. Autorka już w pierwszej części świetnie nakreśliła sobie zarys tej historii i teraz w pełni go wykorzystała. Uwielbiam, gdy bohaterowie na początku znajomości nie pałają do siebie sympatią, a tutaj jest to świetnie przedstawione, gdyż główni bohaterowie nie znoszą się już od kilku dobrych lat, czyli od momentu, gdy Vaughn otworzył ekskluzywny hotel w Hartwell i stał się konkurencją dla Bailey. Ale jak to mówią... Kto się czubi, ten się lubi... i to stare porzekadło idealnie sprawdzia się w przypadku tej dwójki. Pierwsza część tego cyklu bardzo mi się podobała, poza tym mój blog objął ją patronatem medialnym, ale część druga w moich oczach jest zdecydowanie lepsza. Pochłonęła mnie ta historia bez reszty i przeczytałam ją podczas jednego podejścia.

Bailey i Vaughn to bohaterowie niezwykle ciekawi i intrygujący, każdy z nich skrywa swoje własne tajemnice z przeszłości, które utrudniają im okazywanie prawdziwych uczuć. Oboje muszą nauczyć się w pełni sobie ufać, by uczucie, które między nimi się pojawiło, mogło ich połączyć. Bailey, to dziewczyna z charakterem, zadziorna i zawsze mówiąca to, co jej ślina na język przyniesie. Poza tym jest bardzo opiekuńcza, stara się pomagać wszystkim swoim przyjaciołom i dbająca o mieszkańców Hartwell. Vaughn to mężczyzna, który do Hartwell uciekł przed przeszłością, miał zostać chwilę, ale przez rudowłosą piękność jego krótki pobyt zamienił się w lata. Cały czas odstawał od społeczności tego małego miasteczka, ale postanowił zrobić wszystko, by stać się jego częścią. Tylko, czy to wystarczy, by Bailey otworzyła przed nim serce?

Oczywiście nie tylko ta dwójka bohaterów zasługuje na uwagę, bo Samantha Young stworzyła całą plejadę świetnych postaci. Kolejny raz możemy spotkać się z Jessicą, Cooperem i resztą najbliższych przyjaciół Bailey. Poza tym autorka kolejny raz naprowadza nas, na to o kim będzie kolejny tom i uwierzcie mi na słowo, warto na niego czekać, bo historia tej dwójki już teraz wydaje się niebywale ciekawa i pełna tajemnic. O kogo mi chodzi? No przecież Wam nie zdradzę.

To, co mnie urzekło w tym cyklu, to to, jak autorka ukazała społeczność małego miasteczka, gdzie każdy każdego zna. Każdy wzajemnie niesie sobie pomoc, a przyjaźnie są prawdziwe i zbudowane na solidnych fundamentach. Tam każdy stanie za sobą murem, nie pozwalając skrzywdzić sąsiada, czy przyjaciela. To historia, która opowiada o przyjaźni i o miłości, która pojawia się nie wiadomo skąd. To opowieść pełna namiętności, wypełniona po brzegi pożądaniem, które już od pierwszych stron iskrzy między bohaterami.

Ja Wam tę powieść serdecznie polecam.

P.S. Czy tylko mnie kręci nazwisko Tremaine?

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Burda Książki.

Misja Wywiad z Violettą Domagałą

Dziś zapraszamy na wywiad z energiczną Violettą Domagałą! Autorką powieści o kontrowersyjnym tytule "Zamordować dziecko", ta właśnie książka powędruje do Agnieszki Szwenk za zadanie najciekawszego pytania. Serdecznie gratulujemy i prosimy o kontakt na naszym fp w ciągu trzech dni. 


Mariola Zofia Laura Marszałek
 1. Co Panią popchnęło do napisania tak kontrowersyjnej zdaniem niektórych książki "Zamordować Dziecko"? Nie bała się Pani tego co będą mówić, o co oskarżać i z jaką siłą znieważać przeciwnicy takiej tematyki? 

Chciałam zająć się wreszcie pisaniem, a temat , jaki zamierzałam przedstawić wydał mi szalenie interesujący i właśnie kontrowersyjny , który był, jest i oczywiście będzie zawsze aktualny….ponieważ dzieciobójczynie były, są i zawsze będą …Tak skonstruowany jest  świat i trzeba to przyjąć do wiadomości.

2. Co było podwalinami / fundamentem tematyki jaką Pani wybrała w książce "Zamordować Dziecko" - jakiś tekst historyczny, wspomnienia byłej obozowiczki, historia zamieszczona na łamach innej książki, a może Pani własne przemyślenia odnośnie macierzyństwa i podejmowania decyzji przez matki w trudnych niejednokrotnie beznadziejnych sytuacjach?

Fundamentem , na którym oparłam powieść był tekst historyczny odnośnie akcji rozgrywającej się w XVI wieku a także wspomnienia Żydówki ze Słowacji.

Beata Czajka
1. Jak długo Książka "siedziała" w głowie, zanim została przelana na papier? Czy długo czekała na wydawcę? I w końcu, ile czasu zajęło jej napisanie? Książka zbiera bardzo dobre recenzje (same dobre!) czy nie bałaś się porażki? Od razu wierzyłaś w jej sukces?❤❤

Zanim miałam czas , by ją napisać minęły 24 miesiące od pomysłu na książkę  a wydawcę znalazłam, kiedy tylko ów pomysł mi zaświtał. Uznano, że książka jest warta wydania. Nie bałam się porażki, ponieważ jestem optymistycznie nastawiona do swojej pracy. Wiem , że książka jest dobra i ta wiedza w zupełności mi wystarczy. Recenzje fakt, są dobre, fachowe i rzeczowe recenzje, natomiast opinie czytelników są różne, bo tyle ich , ile ludzi na świecie. To nie powieść dla ślepych zwolenników Kościoła , gdyż poruszam drażliwe tematy, które są niewygodne a ludzie boją się przykrej, powiedzianej dosłownie prawdy  i nie dla osób, które są antysemitami. Poza tym trzeba mieć otwarty umysł czytając moją powieść. To też nie dla zwolenników ckliwej , romantycznej literatury.

2. Czasami mam wrażenie, że "wszyscy" czytają kryminały. Nie wołałaś, jako debiut, wybrać bardziej poczytnego gatunku, by wyrobić siebie ’’markę”?

A ja mam wrażenie , że ludzie czytają tylko o miłości, kryminały i science fiction. Na debiut wybrałam to, co mnie interesuje i na czym się znam. Jestem prawnikiem więc temat , który jest przewodni w książce – proces sądowy – chciałam świetnie napisać i tekst ten jest dobry. Nie zamierzałam nigdy napisać książki, bo ludzie lubią czytać to czy tamto. Napisałam to, co ja chciałam napisać, nie pod publiczkę, tylko , by mieć świadomość , że napisałam fajną książkę historyczną, coś co jest ambitne i tyle.

3. Wiadomo, że od naszych bliskich bardzo dużo zależy... Czy rodzina wspierała Cię przy pisaniu? Czy wierzyła w Twój talent? Czy wręcz przeciwnie-słyszałaś Violka daj siebie spokój, i tak się nie uda... kto był szczęściarzem i przeczytał ja jako pierwszy? 

Tak, moja rodzina wspierała mnie bezustannie, mój cudowny Mąż, moje dzieci , moi rodzice…mam to olbrzymie szczęście , że w mojej rodzinie nie używa się określeń – DAJ SOBIE SPOKÓJ, I TAK SIĘ NIE UDA…to ja mogę  tak tylko o sobie mówić, ale mój najukochańszy Mąż wierzy we mnie jak inni w Boga, hihi. Nikt nigdy nie wątpił, że książka będzie jedyna w swoim rodzaju, a już na pewno będzie budzić skrajne emocje, różne odczucia i tak też się stało…i bardzo dobrze . Mój Mąż czytał każdy kawałek , który napisałam i udzielał mi cennych wskazówek.

4. Na końcu, skąd wybór tematyki? Dlaczego aspekt matki? 

Taki był mój plan. To jest mocne i kontrowersyjne.

Agnieszka E. Rowka
1. Jakie jest Pani największe marzenie jeżeli chodzi o pisanie książek?

Jeżeli chodzi o pisanie książek, to zawsze chciałabym pisać wspaniałe powieści historyczne, inspirowane prawdziwymi wydarzeniami, ambitne, wyjątkowe i kontrowersyjne, które dają do myślenia i wywołują tsunami emocji.

2. Czy miała Pani kiedyś taki etap, w którym odrzuciła Pani pisanie na jakiś cza by ponownie do niego powrócić? Jaka była przyczyna i co to wniosło?

Nie miałam takich sytuacji, z wyjątkiem jednej, kiedy byłam w szkole podstawowej. Nauczycielka polskiego odrzuciła moje „wypociny’’ , gdyż zbytnio przypominały WICHROWE WZGÓRZA.

3. Woli Pani odpoczywać w górach czy nad morzem i dlaczego tam?

Lubię wypoczywać wszędzie tam, gdzie jest bajecznie na przykład  w Prowansji, Hiszpanii, i w pięknym kraju , w którym mieszkamy.

4. Z kim chciałaby Pani popłynąć na bezludna wyspę na tydzień i dlaczego akurat ta osoba a nie inną?

Oczywiście odpowiedź będzie zawsze ta sama . To mój Mąż a dlatego, że to najwspanialsza osoba na świecie, którą znam. Facet do tańca i do różańca, z którym można kraść konie.

5. Którą z Pani książek najbardziej chciałaby Pani obejrzeń na dużym ekranie?

Tę, którą akurat piszę .

Izunia Raszka
1. Załóżmy, że mogłaby Pani przenieść się do świata przedstawionego w dowolnej powieści. Jaką by Pani wybrała i dlaczego?

Przeniosłabym się najchętniej do średniowiecza , w Zachodniej Europie . Jestem z zamiłowania mediewistką stąd taki a nie inny wybór. Móc z bliska przyjrzeć się tej fascynującej epoce,  byłoby cudownym przeżyciem.

2. Pani przepis na dobrą książkę to?

Mieć dobry pomysł.

3. Jaka była mała Viola? Jakie nawyki zostały Pani do dziś?

Była pilna uczennicą, dla której świadectwo z paskiem było priorytetem, lubiącą oglądać filmy o XIX –wiecznej Anglii i białych damach, czytać książki o starożytnym Egipcie i archeologicznych odkryciach a także rozczytywać się o średniowiecznej Europie, oglądać katalogi o innych państwach. Chciałam uczyć się języków obcych  i znam trzy na razie. Wszystkie pozostały do dziś, nawet ulubione potrawy z dzieciństwa gotuję teraz dla swoich juniorów.

Marta Gasperowicz
1.Czy w następnych książkach zamierzasz utrzymywać podobną tematykę? Mam na myśli obozowa lub ogólnie historyczną.

Dokładnie, moje książki będą powieściami historycznymi, opartymi na prawdziwych wydarzeniach. Tylko taka ambitna tematyka, poparta ogromną wiedzą mnie interesuje i tutaj nic się nie zmieni.

2.Co Cię skłoniło do wyboru takiej tematyki?

Miałam taki plan i pomysł. Nie ma co się doszukiwać.

Marysia Ski
1. Czy tak w sumie drastyczny tytuł jest w celu zwiększenia sprzedaży książki czy jego użycie znajduje uzasadnienie w treści?

Chciałam, by książka miała mocny tytuł, bo o takim się pamięta, taki tytuł zostaje w pamięci. Tytuł ma odzwierciedlenie w treści, to oczywiste.

Joanna Wiewióra
1. Co Pani lubi a czego nie w swojej pracy?

Uwielbiam wszystko, co związane jest z pisaniem. Każda chwila spędzona nad książkami naukowymi, opracowaniami , materiałami to czysta przyjemność a wymyślanie sytuacji fikcyjnych, by je wpleść pomiędzy fakty historyczne  to świetna zabawa .

2. Jak wygląda Pani dzień w pisaniu książki?

Jak każdy inny. Rano zawożę dzieci do szkół, potem jogging po plaży. Śniadanie, ulubiona kawa z cytryną i zasiadam do czytania materiałów i pisania. Lubię też pracować w nocy, do samego rana  

Bożek Anna
1.  Nie czytałam Pani książki zamordować dziecko to pewnie triler? Od dawna Pani pisze?

Nie, to nie jest thriller. To powieść historyczna, inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. To moja pierwsza książka. Napisałam ją w ubiegłym roku. Teraz pracuję na drugą, również historyczną , o najstraszniejszych wydarzeniach , jakie miały miejsce w Zachodniej Europie, w XIII wieku.

Agnieszka Szwenk
1.  Co Cię skłoniło do wyprowadzki z Polski i czemu akurat Irlandia?

Powiem tak : Kocham Europę i od dziecka marzyłam , by mieszkać poza granicami Polski. Jestem zachwycona tym, jaka ona jest piękna, urzekająca i cudowna. To moje życie i moja bajka  Ukończyłam studia prawnicze na Uniwersytecie Wrocławskim, specjalizacja prawo międzynarodowe . Zdobyłam ogromne doświadczenie w międzynarodowych firmach zajmujących się logistyką, spedycją i transportem w Europie Zach., dlatego też między innymi piszę i mówię w trzech językach : hiszpańskim, angielskim i niemieckim. W tym wypadku praca była dla mnie czystą przyjemnością . Tak więc moja kariera zawodowa obracała się zawsze w konkretnych biznesowych dziedzinach. Niezmiernie podniecało mnie życie na wysokich obrotach, a nawet na zbyt przyspieszonych zajmując się niezwykle satysfakcjonującymi rzeczami, których w mojej pracy nigdy nie brakowało, a szczerze mówiąc było aż za dużo tych ekscytujących stresów, od których człowiek zaczyna powoli cierpieć na bezsenność i uzmysławia sobie stopniowo swą poddańczą zależność od zatrudniających go firm. Nieustające, nerwowe myślenie o pracy i niekończącym się perfekcjonizmie , profesjonalizmie, które zaczyna zatruwać życie poskutkowało, na szczęście, podjęciem decyzji o diametralnej zmianie dotychczasowego życia  ☺ Obecnie mieszkamy z dwójką młodszych dzieci daleko od Wrocławia, w cudownym kraju, gdzie życie jest dla nas zdecydowanie piękniejsze. Tutaj jest wspaniale a widoki zapierają dech w piersi. Irlandczycy to najmilsi ludzie pod słońcem ( razem z Hiszpanami, na spółkę , hehe ) . Tak przyjacielskich , i sympatycznych ludzi to ze świecą szukać. To nasz dom i nasze życie .Oby nigdy nic się nie zmieniło.

Barbara Pawlik
1.  Co jest dla pani największym szczęściem ? marzeniem?  Spełnieniem?

Największym szczęściem jest mój Mąż, zdrowe dzieci i moje życie. Marzeniem , by zawsze być zdrową i by zdrowa była moja rodzina oraz by pisać ekscytujące powieści historyczne. Spełnieniem ? Całe moje wspaniałe życie i moja rodzina.

czwartek, 17 sierpnia 2017

Dziewczyna na miesiąc. Lipiec - Sierpień - Wrzesień

Czasami jest tak, że ciężko napisać wstęp recenzji. Ja właśnie dziś mam taki dzień. Postanowiłam, że nie będę się silić, tylko od razu zaproszę Was na recenzję trzeciego tom cyklu Calendar Gilr „Dziewczyna na miesiąc. Lipiec – Sierpień – Wrzesień”.

Każdy, kto czytał dwa wcześniejsze tomy, ten wie, że Mia jest dziewczyną do towarzystwa i musi nią być jeszcze przynajmniej pół roku, by móc spłacić dług ojca. Oddała już pół miliona, ale zostało drugie tyle. Dziewczyna nie może narzekać na brak zainteresowania, a chętnych do spędzenia z nią miesiąca jest wielu. W tej części Mia odwiedzi kolejne piękne miejsca. Lipiec spędzi w gorącym Miami razem z gwiazdą muzyki hip - hop Antonem Santiago. W jego najnowszym teledysku zagra seksowną uwodzicielkę. Sierpień to Teksas, tam Mia wciela się w rolę zaginionej siostry Maxwella Cunninghama, który ma rok, by odnaleźć swoją siostrę, inaczej straci połowę swojego ogromnego majątku. Ten miesiąc będzie dość dziwny dla dziewczyny, poczuje, jak to jest mieć cudowną rodzinę i odkryje pewne tajemnice. A we wrześniu pojawiają się komplikacje. Jesteście ciekawi co tym razem wydarzy się w życiu Mii? Ja tylko mogę Wam powiedzieć, że będzie się działo.

Muszę przyznać, że Audrey Carlan zaskakuje mnie z tomu na tom i mam wrażenie, że ta część jest jak do tej pory najlepsza. Autorka uciekła od utartego schematu, który pojawiał się w poprzednich częściach i teraz zaczyna się dziać dużo więcej. Oczywiście nie uważam, że w tamtych częściach mało się działo, jednak teraz w życiu Mii pojawiają się nieprzewidziane komplikacje. Nie mogę zbyt dużo napisać Wam o tym tomie, no naprawdę nie mogę, chociaż bym chciała, ale jeżeli polubiliście poprzednie części, to tym bardziej ta przypadnie Wam do gustu. Mnie autorka nie raz zadziwiła, bo nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy, a to tylko i wyłącznie jest na plus. Podoba mi się także to, że to nie jest zwykły typowy romans, choć wiemy, że serce Mii okupuje pewien mężczyzna, którego poznaliście już w tomie pierwszym.

To, co odróżnia tę część od innych, to mniejsza ilość scen seksu, mam wrażenie, że autorka tym razem skupiła się bardziej na akcji, która jest niesamowicie dynamiczna. Naprawdę nie raz zostałam zaskoczona i nie wierzyłam, w to, co czytam. Myślę, że ta zmiana wyszła tylko i wyłącznie na dobre, bo nie ma nic lepszego niż zaskoczony i zadziwiony czytelnik. Narratorką oczywiście jest Mia i ja kolejny raz miałam problem z jej niektórymi decyzjami, ale to taki jej urok i choć jest tak inna od bohaterek, które pojawiają się w książkach, to ja ją niesamowicie polubiłam. Może nie każdy będzie miał podobne odczucia niż moje, ale dla mnie Mia jest postacią bardzo skomplikowaną , ale w tej części bardzo się przed czytelnikiem odsłania, pokazując swoje prawdziwe uczucia.

Tym razem książka także została podzielona na części i dzięki temu czyta się ją w zastraszającym tempie, a różnorodność zleceń, jakie dostaje Mia niesamowicie ciekawi. Styl autorki jest niesamowicie lekki, dialogi ciekawe, dla mnie nie potrzeba nic więcej.

Seria ta jest na pewno inna, bardziej odważna i kontrowersyjna. Jednak ja ją uwielbiam i polecam fankom romansów i erotyków, bo na pewno każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Te powieści to coś nowego, świeżego i jak dla mnie idealnego.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Booksenso.


wtorek, 15 sierpnia 2017

Morderstwo i cała reszta - Marta Reich

Co prawda długie, zimowe wieczory odeszły w niepamięć, (niestety kolejne widać już na horyzoncie), ale na dobry kryminał zawsze się znajdzie czas. Zazwyczaj chęć rozwikłania łamigłówki kryminalnej sprawia, że nie sposób przerwać czytania, nie dobrnąwszy do końca. Jednak Marta Reich postarała się, abyśmy mieli zajęcie na dobrych kilka dni (w moim przypadku nawet miesięcy :) ), pisząc ponad 800 stronicową powieść. Mogę sobie wyobrazić, że debiutujący autor obawia się, aby coś mu nie umknęło, czegoś nie pominął, ale bez obaw, ta historia i intryga, po prostu wymagała tak dużego nakładu pracy.

„Młoda redaktorka poczytnego pisma dla kobiet „Madame”, Pola Białohorska, niespodziewanie otrzymuje od szefa polecenie przeprowadzenia wywiadu z Elżbietą Wojnowicz, jedną z najbogatszych kobiet w Polsce. Kilka dni później okazuje się, że bizneswoman zostaje zamordowana. Atmosfera wokół wywiadu, niespodziewana śmierć kobiety i inne niepokojące wydarzenia dają Poli coraz bardziej do myślenia i każą jej rozpocząć własne śledztwo. Wkrótce dziewczyna staje się świadkiem kolejnych dramatycznych zdarzeń, a poszukiwania prowadzą ją i na warszawskie salony, i do podejrzanych spelunek w zakazanych częściach miasta. A gdy na swojej drodze spotyka Alexandra Hemminga, tajemniczego obcokrajowca o niejasnej przeszłości, sprawy komplikują się jeszcze bardziej…”

Marta Reich to warszawianka, która studiowała ekonomię, romanistykę i nauki polityczne w Wielkiej Brytanii. Zajmuje się marketingiem kosmetyków, w wolnych chwilach pisze, czyta, gotuje, odwiedza wystawy i spędza czas podobnie jak wiele młodych kobiet.

Zagadka morderstwa jednej z najbogatszych kobiet w Polsce Elżbiety Wojnowicz, pozwoliła młodej dziennikarce Poli Białohorskiej uczynić użytek z własnych zapędów detektywistycznych. Rozwiązanie łamigłówki zawiodło ją na salony polskiej elity, a w szczególności tak zwanej „warszawki”, którą autorka opisuje z humorem i pewną ironią, ale bez zbytniej złośliwości. Pola to osoba zdecydowana i umiejąca owinąć sobie wokół palca nawet policję w osobie funkcjonariusza Bartka, który czasami świadomie, czasami mniej pozwala jej na wkraczanie we własne kompetencje. Czy cięty język i nietuzinkowa osobowość to atuty, które pomogą w rozwikłaniu tej zagadki kryminalnej?

Morderstwo i cała reszta posiada dobrze skonstruowaną intrygę kryminalną, której nie sposób samemu rozwikłać. Autorka kluczy i wodzi za nos czytelnika, aby zaskoczyć go nieprzewidywalnym zakończeniem. Mnogość wątków i bohaterów drugoplanowych potęguję wrażenie zagmatwania fabuły, z czym momentami miałam problemy. Marta Reich pisze lekkim i przystępnym językiem, aczkolwiek niepozbawionym niuansów charakterystycznych dla wprawionego już pisarza, pomimo tego, że to jej debiut. Na uwagę zasługują również dowcipne dialogi, które świadczą o niebanalnym poczuciu humoru autorki.

Fani powieści kryminalnych powinni zapamiętać nazwisko autorki, bo myślę, że usłyszymy o niej jeszcze nie raz. Z tego, co wiem, Marta Reich wydała niedawno kolejną książkę, więc jak widać, nie zasypia gruszek w popiele. I bardzo dobrze. Jeśli kolejne dzieło będzie przynajmniej równie dobre, jak „Morderstwo i cała reszta”, będziemy mogli mówić o nowej gwieździe kryminałów na pisarskim firmamencie. Polecam.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Oficynka.